Maciej Krupa - Radny miasta Gdańska okręgu Wrzeszcz-Strzyża

Gazeta Wyborcza: Gdańska Rado Miasta: Obywatele nie gryzą!

Gdańscy radni chcą aż 2 tysięcy podpisów pod inicjatywą uchwały obywatelskiej. To przesada. Czy radni boją się pomysłów swoich wyborców?

W listopadzie ub. r. pojawił się pomysł wprowadzenia w Gdańsku i Sopocie inicjatywy uchwałodawczej. Taką możliwość mieszkańcom dały już m.in. Słupsk, Toruń, Bydgoszcz, Warszawa, Opole, Łódź czy Szczecin. Teraz uchwały mogą składać tylko prezydent, komisje rady miasta, kluby radnych lub co najmniej siedmiu radnych podpisujących projekt.

Sopocka Inicjatywa Rozwojowa oraz portal Wrzeszcz.info.pl zaproponowały, by mieszkańcy do każdej propozycji musieli dołączyć podpisy: 50 dla Sopotu i 200 dla Gdańska. Obie propozycje zostały odrzucone. Sopot zgodził się w marcu na 200 podpisów. Gdańscy radni zaproponowali aż dwa tysiące podpisów. W czwartek głosowanie w tek sprawie.

Czy to dużo? Gdańscy radni PO (to oni mają większość mandatów i rozdają karty) uważają, że wypowiadać się powinna grupa reprezentatywna. Nie zamierzają iść w kierunku, w którym poszedł np. Szczecin. Tam próg wynosi 400 podpisów – przy 406 tys. mieszkańców. Tymczasem dwóch tysięcy głosów nie zebrało w ostatnich wyborach samorządowych aż 14 z 34 gdańskich radnych. Mandat pełni nawet polityk, który ledwo przekroczył próg 700 głosów. Jeśli PO potrzyma dziś wymóg 2 tys. podpisów, wyjdzie na to, że w Gdańsku łatwiej jest zostać radnym, niż z grupą obywateli zgłosić pod obrady projekt uchwały.

Dlaczego radni nie chcą słyszeć o 200, 500, czy choć tysiącu głosów, co proponował Maciej Krupa z PO? Twierdzą, że zostaną zasypani absurdalnymi pomysłami. Przeczą temu doświadczenia z innych miast. Szczecin inicjatywę obywatelską wprowadził niemal rok temu. Mieszkańcy przez ten czas zgłosili cztery propozycje uchwał, z czego jedna została przegłosowana. Reszta – z powodu braków formalnych – została odrzucona. W Bydgoszczy trzy, z czego pod głosowanie trafiła jedna, radni ja odrzucili. Toruń inicjatywę obywatelską wprowadził już w latach 90. Wymóg: 150 podpisów. Szef rady Waldemar Przybyszewski zapewnia, że radni zasypywani uchwałami nie są. W tej kadencji wpłynęły trzy, z czego przeszła tylko jedna.

Gdańscy samorządowcy podkreślają, że mieszkańcy już dziś mają „inicjatywę uchwałodawczą”. Przekonują, że wystarczy przyjść na dyżur radnego i przekonać go do danego pomysłu. Ale takie uchwały w ogóle się nie pojawiają. Mieszkańcy nie mają pomysłów? Mają, ale nie liczą na władzę. I z tego właśnie powodu kolejne miasta dają inicjatywę mieszkańcom. Chodzi o to, by upowszechnić wśród nich narzędzia demokracji bezpośredniej oraz ich zaktywizować.

Czego zatem boją się nasi radni? Bynajmniej nie absurdalnych pomysłów. Ale tego, że czasem będą musieli mówić „nie”. A tego lepiej unikać. Wiadomo – wybory.

Radni proponując zmiany w statucie miasta (to tam zapisane jest, kto może składać propozycje uchwał) tworzą fikcję wpływu obywateli na życie gminy. Doskonale bowiem wiedzą, że dwa tysiące do zbyt dużo dla społeczników z jednego osiedla, ulicy, szkoły czy nawet podwórka. Dlaczego więc w ogóle zmieniają statut? Bo nie lubią mówić „nie”.

W czwartek na sesji Rady Miasta

* Emisja obligacji Miasta Gdańska oraz określenia zasad ich zbywania, nabywania i wykupu

* przyjęcie projektu Statutu Miasta Gdańska (inicjatywa uchwałodawcza)

* udzielenie w roku 2010 dotacji celowych na prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków

* zmiany uchwały Rady Miasta Gdańska w sprawie przyjęcia wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Miasta Gdańska na lata 2009-2013

Źródło:
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Gdańska Rado Miasta: Obywatele nie gryzą!
Katarzyna Włodkowska 2010-05-27, ostatnia aktualizacja 2010-05-26 20:05:55.0
http://www.maciejkrupa.pl/35/gazeta-wyborcza-nasz-drogi-stadion

Zostaw komentarz